piątek, 26 sierpnia 2011

Poznaj Poznań

Autorem artykułu jest mackymac


Poznań to nie tylko jeden z większych ośrodków miejskich współczesnej Polski. Ma też za sobą wspaniałą historię. Był m. in. stolicą i siedzibą władców. Jeżeli jeszcze nie byłeś w Poznaniu – koniecznie nadrób zaległości!

Poznań to nie tylko jeden z większych ośrodków miejskich współczesnej Polski. Ma też za sobą wspaniałą historię. Był m. in. stolicą i siedzibą władców. Dlatego też dzisiaj możemy znaleźć w nim mnóstwo interesujących obiektów. Jeżeli jeszcze nie byłeś w Poznaniu – koniecznie nadrób zaległości!
Położona nad rzeką Wartą stolica Wielkopolski ma wiele do zaoferowania dla każdego turysty. Jeżeli chodzi o historyczną zabudowę, to zagłębiem jest stare miasto i Stary Rynek. Tutaj znajdziemy najbardziej rozpoznawalny element związany z Poznaniem, jego medialną wizytówkę, czyli ratusz i słynne koziołki trykające się rogami.
Dobrą informacją jest to, że do większości miejsc, które warto zwiedzić, dotrzemy pieszo. Poza tym podstawowym środkiem komunikacji miejskiej są tramwaje, także w wersji szybkiej (PST, zwane „Pestkami”, mkną do 70 kilometrów na godzinę!). Poza tym oczywiście są autobusy. Gdzie nie chcielibyśmy się udać, bez problemu zorganizujemy sobie połączenie.
Wróćmy do tego co warto (a wręcz trzeba!) w Poznaniu zobaczyć. Mamy sławetny Ostrów Tumski, przypuszczalne miejsce chrztu Mieszka I – jest więc związane z najdalszą historią naszej państwowości. Z kolei Katedra Św. Piotra i Pawła to najstarszy kościół w Polsce, a zarazem pierwsza katedra. Pochowano w niej 8 Piastów. Groby Mieszka I i Bolesława Chrobrego oraz inne bezcenne historyczne obiekty możemy obejrzeć w podziemiach kościoła (wstęp płatny).
Jeżeli po zwiedzeniu tych miejsc mamy ochotę na więcej historii, możemy udać się na Zamek Królewski. Co prawda z pierwotnego budynku pozostały tylko fundamenty, jednak na nich wybudowano w XVIII wieku nowy zamek. Budynek ten ma swoje miejsce w dziejach narodowej symboliki. W tym właśnie miejscu orzeł, czyli herb piastów, stał się herbem Polski.
Chwilę wytchnienia w zwiedzaniu starówki znajdziemy na Górze Przemysława. Jest to najwyżej położone miejsce w obrębie starego miasta, a jednocześnie enklawa zieleni. Po odpoczynku możemy ruszyć na dalszą eksplorację. Czeka na nas mnóstwo miejsc wartych zobaczenia. Jest to chociażby Ogród Botaniczny, który powstał w latach 20-tych XX wieku. Stopniowo był powiększany, aż do obecnej powierzchni 22 hektarów. Kierowany jest przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. Z ciekawostek warto zerknąć też na pomnik Starego Marycha, przy placu Wiosny Ludów. To figura fikcyjnej postaci z felietonów Juliusza Kubela („Blubry Starego Marycha”). W poznaniu znajdziemy także wiele interesujących muzeów np. Muzeum Etnograficzne, Muzeum Sztuk Użytkowych, Muzeum Instrumentów Muzycznych czy Muzeum Bambrów Poznańskich.
Nowoczesne oblicze Poznania możemy oglądnąć podczas wizyty w Starym Browarze, który dwukrotnie otrzymał nagrodę Najlepszego Centrum Handlowego Świata w kategorii centrów średniej wielkości. Co do browarów, to istnieje też możliwość zwiedzenia działającej wytwórni złocistego trunku przy ulicy Szwajcarskiej 11 (swiatlecha@kp.pl).
Poznań nie zawiedzie nas też, gdy nabierzemy ochoty na rekreację na świeżym powietrzu. Jezioro Maltańskie jest otoczone zagospodarowanymi terenami, które są idealnym miejscem na spacer. Poza tym wypożyczymy tam rower, zagramy w minigolfa czy tenisa lub, jeśli taki mamy kaprys, poszalejemy na całorocznym stoku narciarskim.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Mazurska wycieczka

Autorem artykułu jest Radosław Małecki


Jest wiele wariantów mazurskich wycieczek. W poniższym artykule opowiem o miejscach, ktore żadko znajdują się w przewodnikach, a często są niemal nieznane nawet przez "tubylców".
„Cudze chwalicie, swego nie znacie...” – mówi popularne przysłowie, które zapewne ma odniesienie do wielu z nas. Odwiedzamy wszak różne kraje na wszystkich niemal kontynentach, czy jednak znamy najbliższą okolicę? Moją najbliższą okolicą są Mazury, a dokładniej okolice Kętrzyna. Zapraszam zatem na spacer (ze mną jako przewodnikiem) szlakiem, który można przejechać samochodem, motorem, a nawet rowerem w ciągu jednej wolnej soboty.
Najpierw jednak kilka informacji historycznych.
Ziemie położone wokół dzisiejszego Kętrzyna zamieszkiwało pruskie plemię Bartów, ludne i wojownicze, dlatego też opanowanie tego terenu sprawiło swego czasu Zakonowi Krzyżackiemu wiele kłopotów. Nawet po podbiciu całej ziemi Prusów i wzniesieniu systemu dozorujących wartowni wybuchały powstania i bunty przeciwko bezwzględnej eksploatacji miejscowej ludności.
Z tego właśnie okresu pochodzi większość tutejszych zamków i fortyfikacji miejskich. Likwidacja Zakonu, która nastąpiła dzięki zwycięskim wojnom polskich królów, trwającym bez mała dwa stulecia, doprowadziła do powstania w Prusach lennego księstwa. Był to okres rozkwitu kultury, nauki i oświaty, tolerancji religijnej, a także szybkiego rozwoju gospodarczego, który nastąpił dzięki związkom gospodarczym z Polską. Małe powierzchnie miast ograniczone średniowiecznymi murami przestały wystarczać. Zaczęła powstawać zabudowa poza ich obrysami, umożliwiając dalszy rozwój ekonomiczny i demograficzny.
Ówczesna Polska szlachecka, rozsadzana prywatą i rozdrapywana terytorialnie przez sąsiadów nie miała siły, by przeciwstawić się pruskim dążeniom do utworzenia samodzielnego i niezależnego od Polski państwa. Nad polską ludnością, pozostałą na obszarze państwa pruskiego zapadła długa noc germanizacji. Ten trwający 170 lat czas przerwały dopiero salwy dział ofensywy zimowej 1945 roku. Paradoksem historii był fakt, że Polskę przywracali tu żołnierze z gwiazdami na hełmach.
Po tej krótkiej powtórce z historii możemy ruszać w drogę. W ciągu tej wycieczki odwiedzimy trzy miejsca nie leżące na ogół na trasie turystów odwiedzających te tereny. Są to: Srokowo, Barciany i Drogosze. Ruszamy z Kętrzyna na północ, w kierunku Barcian. Po przejechaniu około 2 km mamy po obu stronach drogi zwykłe pola. Zwykłe? Na nich to w 1311 roku rozegrała się jedna z poważniejszych bitew litewsko – krzyżackich, kiedy to wracające wojska litewskie po niemal trzymiesięcznym pustoszeniu Barcji zostały rozbite przez krzyżaków pod wodzą Henryka von Pletzke. Klęska ta w znacznym stopniu ograniczyła napady litewskie.
W starej różance mijamy po prawej wiatrak typu holenderskiego, który jest obecnie odrestaurowywany, ale na dzień dzisiejszy nie wiem, co w nim się znajdzie. Może jakaś dobra restauracja? Jestem za! Przy wiatraku skręcamy w prawo i po około 16 kilometrach jesteśmy w Srokowie.
Teren ten był tak korzystny do założenia osady, że nawet po uzyskaniu praw miejskich Srokowo poprzestało na umocnieniach drewniano – ziemnych.
Na pozór nic ciekawego nie widać. Rozejrzyjmy się jednak uważnie. Widać, że rynek rozplanowano sposobem miejskim. Zlokalizowano w nim asymetrycznie bryłę barokowego ratusza (1608-1611). Prawdziwą jednak „perłę” znajdziemy w gotyckim kościele wzniesionym z cegły na podmurówce z kamienia polnego, będącego tu częstym materiałem budowlanym. W zwieńczeniu głównego ołtarza znajduje się rzeźba Madonny Srokowskiej pochodząca spod dłuta nieznanego z imienia gdańskiego mistrza pięknych Madonn. Jest to niewątpliwie najciekawsza rzeźba z tego okresu znajdująca się w tych okolicach. Osoby zainteresowane budownictwem hydrologicznym mogą obejrzeć w pobliskim Leśniewie fragment niedokończonego „Kanału Mazurskiego”, realizowanego w czasach hitlerowskich i mającego łączyć dolinę Wielkich Jezior Mazurskich z Bałtykiem.
Dzisiejsze Srokowo otrzymało swoją nazwę od Stanisława Srokowskiego, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, autora licznych prac o Warmii i Mazurach, który w szczególnie trudnym okresie plebiscytu jako znawca problematyki wschodnipruskiej był konsulem generalnym RP w Królewcu.
Jakiś czas temu jeden z autorów zauważył nad wejściem do pewnego budynku znak mogący być znakiem masońskim. Skłania do takiej tezy fakt, że w Kętrzynie znajdowała się loża masońska, jednak nie jest chyba możliwe uzyskanie informacji na ten temat, więc pozostają tylko domysły.
Czas pożegnać sympatyczne miasteczko, by po kilkunastu kilometrach jazdy na zachód znaleźć się w Barcianach. Od razu widać różnice w zabudowie. Brak regularnego rynku, ratusza, kamienic typu mieszczańskiego świadczy o tym, że miejscowość w chwili zakładania nie była miastem. Tek też i było w rzeczywistości. Osada barciańska do godności miasta została podniesiona dopiero w końcu lat dwudziestych XVII wieku.
Z godnych uwagi zabytków zachowały się dwa: kościół gotycki, który włązono w system fortyfikacyjny osady (prawdopodobnie drewniano – ziemny), oraz znajdujący się nieco poza ówczesną osadą zamek, o którym warto kilka słów powiedzieć.
Otóż w pierwotnym założeniu miało tu powstać komturstwo. Widać to po monumentalnej architekturze frontowego skrzydła. Później zamiary zmieniono. Dlaczego? Można tu przytaczać różne opinie; że ciężar walk zakonu przesunął się na Żmudź i Barciany zostały nieco na uboczu ówczesnych wydarzeń, a może morowe powietrze, które w XV wieku nawiedziło okolice przyczyniło się do wyniszczenia ludności, a co za tym idzie i gospodarki okolic. Fakt, że dalszą budowę prowadzono na mniejszą skalę, niż pierwotnie zakładano.
Swego rodzaju ciekawostką jest brak wież, baszt, czy też innych elementów wysokich architektury, stanowiących niebagatelny czynnik obronny warowni. W tym okresie zakon wprowadza broń palną (hakownice i jej pochodne), oraz działa i stąd niskie bastiony, które bronią palną kontrolowały przedpole zamku. W zamku była kaplica i refektarz jak w każdej rezydencji komtura, a także liczne więzienia. Spośród warowni krzyżackich jest to niewątpliwie najciekawsza budowla w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Nie ma chyba jednak zamek szczęścia do inwestorów. W ostatnich latach „coś tam” się dzieje, ale patrząc z boku raczej nie można powiedzieć, by prace szły z rozmachem.
Po przejechaniu kolejnych kilkunastu kilometrów docieramy do wsi drogosze. Jest tu XV – wieczny kościółek wielokrotnie przebudowywany i piękny pałac z początku XVIII wieku, należący niegdyś do rodziny Donhoffów, w Polsce zwanych Denhofami. Rodzina pochodziła z Westfalii, gdzie już w XIII wieku posiadała znaczne dobra. Część rodu opuściła rodzinne dobra osiadając bądź to w Polsce, bądź w Kurlandii, czy Inflantach. Ulegając polonizacji doszli do najwyższych zaszczytów Rzeczypospolitej poprzez koligacje z najbardziej znanymi rodami oraz osobiste zasługi. Na pierwszym miejscu w rodzinie należałoby wymienić Annę, matkę króla polskiego Stanisława leszczyńskiego. Ale i linia męska zasłużyła się nowej ojczyźnie. Gerard, wojewoda pomorski był zaufanym doradcą Władysława IV, Fryderyk oficerem księcia Radziwiłła i uczestnikiem elekcji Jana III Sobieskiego, Ernest i an Kazimierz uczestnikami wiedeńskiej wyprawy, zaś Władysław w bitwie pod Parkanami sam stawiając opór oddziałowi spahistów tureckich uratował życie króla Jana III Sobieskiego i sam poległ na polu bitwy. Ze względu na podobną posturę Turcy głowę jego obwozili po polu bitwy sądząc, że zabili króla. W XVIII wieku Drogosze stały się główną siedzibą rodu i tu wzniesiono jeden z najpiękniejszych pałaców barokowych na Warmii i Mazurach, który w dobrym stanie przetrwał do dziś. Pałac otaczał park krajobrazowy, gdzie na wpół wolno hodowano daniele.
O ile informacje autora nie są mylne, to pałac obecnie przeszedł w posiadanie zamożnych ludzi, więc jest szansa, że odzyska dawną świetność, którą wewnątrz poważnie uszczupliły różne socjalistyczne organizacje, mające w nim swoje biura, co już na szczęście jest przeszłością.
Tak oto zamknęła się pętla naszej wycieczki. Chętni mogą jeszcze podczas powrotu do Kętrzyna poszukać w Równinie Górnej śladów grodziska pruskiego z okresu początków krzyżackiej kolonizacji. Grodzisko było przebadane przez archeologów i niektóre eksponaty znajdują się w zbiorach kętrzyńskiego muzeum.
Tak więc, będąc kiedyś na Mazurach pamiętajcie, proszę, że poza „sztandarowymi” pozycjami przewodników znajdują się tu jeszcze inne, niezwykle ciekawe miejsca.
---
Andrzej Małecki i Radosław Małecki
Zapraszam także do czytania moich felietonów na: http://www.motozagadka.blogspot.com/ oraz na: http://www.radekmalecki.blogspot.com/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 15 maja 2011

Wetlina

Autorem artykułu jest Boogey


Szukasz ciekawego miejsca na spędzenie swoich ciężko wypracowanych kilku dni urlopu? Zapraszamy w Bieszczady - owiane tajemnicą i niedostępnością góry, które zachwycają swoją unikalnością i pięknem przyrody.
Jedną z najciekawszych miejscowości na bieszcadzkiej mapie jest Wetlina. Położona w sercu Bieszczadów Wysokich, u podnóża Połoniny Wetlińskiej wieś przeżywa w ostatnich latach swój turystyczny rozkwit.
A zaczynało się tak niepozornie... Potężna wieś jaką Wetlina była przed wojną została niemal całkowicie zrównana z ziemią w wyniku tzw. "Akcji Wisła". Dopiero w latach 70-tych na te tereny zaczęła powracać cywilizacja, za sprawą Lasów Państwowych, które założyły w Wetlinie nadleśnictwo, a wraz z nadleśnictwem przybyły tłumy ludzi szukających pracy i przygody. Następnie nieśmiale zaczęły powstawać pierwsze obiekty noclegowe, gdyż turyści od zawsze chętnie odwiedzali Bieszczady. Oczywiście na początku było ich zdecydowanie mniej i zaliczali się raczej do grupy śmiałków zapuszczających się w dzikie i niezbadane tereny.
Dziś Wetlina niczym nie przypomina tej sprzed 40 lat. Rozbudowana baza noclegowa oraz gastronomiczna przyciągają coraz to nowych turystów. Przygotowane i zadbane szlaki zachęcają do pieszych wędrówek. Znajdzie się również coś dla zwolenników zimowego szaleństwa. Wetlina posiada na swoim obszarze trasy do narciarstwa biegowego, a w niedalekiej odległości dostępne są wyciągi narciarskie. W sezonie wakacyjnym organizowane są różnego rodzaju koncerty i festiwale, które gromadzą sporą widownię.
Wetlina z roku na rok przeobraża się w rozbudowany ośrodek turystyczny, który warto polecić każdemu kto potrafi zachwycić się naturą i poszukuje czegoś więcej niż tylko miejsca do "przeleżenia" swojego urlopu.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 5 maja 2011

Gdzie nocować, aby zwiedzić Pomorskie

Autorem artykułu jest woytheck


Turyści, których interesuje coś więcej jak wylegiwanie się na plaży, mogą szukać miejscowości, z której w łatwy sposób dostaną się do wielu miejsc w Pomorskim. Przedstawiamy okolice Mierzei Wiślanej. Zapewnia ona bezpośredni dostęp do plaży i morza oraz otoczona jest wieloma atrakcjami, które warto zobaczyć.

Turyści, którzy planują urlop nad morzem, a interesuje ich coś więcej jak wylegiwanie się na plaży, mogą szukać miejscowości, z której w łatwy i szybki sposób można dostać się do wielu pięknych miejsc w województwie Pomorskim. Przedstawiamy okolice Mierzei Wiślanej, która zapewnia bezpośredni dostęp do plaży i morza oraz otoczona jest wieloma atrakcjami, które warto zobaczyć.
Mierzeja Wiślana ma około 90 km długości i 1-2 km szerokości. Północną granicą mezoregionu jest Zatoka Gdańska, będąca częścią Morza Bałtyckiego. Od południa graniczy z Żuławami Wiślanymi oraz przez zalew z Wybrzeżem Staropruskim. Granicę uzupełnia od zachodu Pobrzeże Gdańskie.
Wszystkie miejscowości położone na Mierzei niegdyś były wioskami rybackimi, obecnie przekształciły się na miejscowości typowo turystyczne. Perłą Mierzei Wiślanej jest Krynica Morska, ale co raz większą popularnością cieszą się też mniejsze miejscowości turystyczne takie jak Kąty Rybackie, Stegna bądź Jantar.
dom_podcieniowyRegion oferuje liczne atrakcje do których można dostać się np. rowerem. Do najbardziej znanych należą: wybudowany w XVII w. Kościół Ryglowy w Stegnie, Muzeum Stutthof (były obóz koncentracyjny), latarnia morska w Krynicy Morskiej, żuławskie domy podcieniowe oraz kolej wąskotorowa.
Bogata charakterystyka bazy noclegowej pozwala przyjemnie i niedrogo wykorzystać urlop. Szczególnie w mniejszych miejscowościach znaleźć można lokum, oferujące wysoki standard pokoi za dużo niższe stawki niż hotele czy ośrodki wczasowe. Ceny za przestronny pokój z łazienką zaczynają się już od 30 zł od osoby, a w sezonie do 45 zł.
Miejscowość, która idealnie nadaje się na bazę wypadową to Kąty Rybackie. Położona jest w centralnym punkcie Mierzei Wiślanej. Otoczona z jednej strony wodami Morza Bałtyckiego a z drugiej Zalewu Wiślanego, dzięki czemu charakteryzuje się unikalnym mikroklimatem. Miejscowość posiada bogatą infrastrukturę noclegową, głównie kwatery nad morzem, oraz gastronomiczną. W miejscowości znajdują się piękne lasy wraz z Parkiem Krajobrazowym oraz Rezerwatem Przyrody.
Z Kątów Rybackich łatwo dojechać do Krynicy Morskiej (ok 13km), Sztutowa (4km), Stegny(10km). Na całodniowe wycieczkfromborki można udać się do Trójmiasta (ok 50km), Malborka (40km), Fromborka i całej Wysoczyzny Elbląskiej oraz wielu innych miejscowości, które oferują ciekawe atrakcje turystyczne.
Trójmiasta nie trzeba reklamować: Westerplatte, Trakt Królewski, Kościół Mariacki, Katedra Oliwska, Oliwski Park Zoologiczny, Gdyńskie Oceanarium, molo w Sopocie i wiele innych miejsc, których nie sposób wymienić.
Malbork słynie ze skarbu pomorza jakim jest zamek krzyżacki, spektakli światło i dźwięk oraz inscenizacji wydarzeń z oblężenia zamku.
W województwie znajduje się 471 obiektów sakralnych, 97 obiektów obronnych, 12 zamków oraz 74 pałace.
Atrakcji w województwie pomorskim wystarczy na kilka wyjazdów nad morze. Zwiedzanie można przeplatać z wypoczynkiem na plaży lub wykorzystywać gorszą pogodę.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Termy Podhalańskie - Szaflary

Autorem artykułu jest SPA


Baseny termalne oraz wody geotermalne mają bardzo dobry wpływ na funkcjonowanie organizmu człowieka. W Szaflarach znajdują się baseny termalne znane jako Termy Podhalańskie, gdzie można skorzystać z licznych dobrodziejstw wody.

Baseny termalne w Szaflarach

Obiekt gdzie znajdują się baseny termalne w Szaflarach znajduje się niedaleko Zakopanego. Kompleks Termy Podhalańskie składa się z otwartych cały rok basenów otwartych oraz krytych. Baseny termalne mają właściwości lecznicze, dlatego też wypoczynek w takich obiektach stał się bardzo popularny, a dodatkowym atutem jest to, że z dobrodziejstw wód geotermalnych można korzystać cały rok. Termy Podhalańskie to doskonały dodatek do sesji zdrowotnej szczególnie przy zapaleniach mięśni oraz stawów, wszelkich chorób skóry ale także złych stanów psychicznych takich jak depresja czy fatalne samopoczucie. Baseny termalne to doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu nie tylko w celach typowo zdrowotnych, ale także w celu zrelaksowania oraz odprężenia całego ciała.

Wody geotermalne zawierają:
- wapń
- żelazo
- siarkę
- chrom
- mangan
- chlor
- potas
- magnez.



Termy Podhalańskie w Szaflarach

Na terenie obiektu znajdują się zarówno baseny otwarte jak i baseny kryte czynne przez cały rok. Do dyspozycji wczasowiczów odwiedzających Termy Podhalańskie są baseny otwarte w skład których wchodzi basen z hydromasażem, brodzik dla małych dzieci oraz basen rekreacyjny z dodatkową rwącą rzeką oraz siatką do wspinaczki. Baseny zamknięte oferują trzy torową zjeżdżalnie oraz liczne urządzenia do masażu, które pozwalają odprężyć całe ciało. Należą do nich bicze wodne oraz specjalistyczne ławki do masażu wodnego. Dodatkowo do dyspozycji wczasowiczów są także gejzery wodne oraz łaźnia parowa, gdzie można usunąć wszelkie toksyny z ciało i dodatkowo odprężyć ciało. Atrakcji nie brakuje, a ceny proponowane przez Termy Podhalańskie są bardzo przystępne, dlatego też wizyta w basenach termalnych zapewni komfortowy wypoczynek zarówno całej rodzinie, osobom indywidualnym a także seniorom i seniorkom.

Dodatkowe udogodnienia

Szaflary to spokojna miejscowość w której można odpocząć i odprężyć się. Termy Podhalańskie oferujące liczne baseny termalne oraz szereg innych wodnych rozrywek do doskonałe miejsce na uzupełnienie pobytu leczniczego jak również spędzenia wolnego czasu przy wielu wodnych atrakcjach jak bicze wodne i woda geotermalna. Obiekt gdzie znajdują się baseny termalne jest dostosowany do pobytu zarówno starszych wczasowiczów jak również małych dzieci. Dodatkowo czystość obiektu i ładny wygląd podwyższają jakość oferowanych usług przez Termy Podhalańskie. W obiekcie znajdują się także szafki, gdzie można bezpiecznie zostawić ubrania i buty, natomiast po powrocie z basenów można skorzystać z restauracji znajdującej się na miejscu by zjeść dobry i wartościowy posiłek.

---
Zobacz także:

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 18 marca 2011

Ośrodek wypoczynkowo-rehabilitacyjny Caritas w Myczkowcach

Autorem artykułu jest marcel 54


Park miniatur drewnianych cerkiewek na obszarze, którego znajduje się 10 wzgórz skupiających 140 makiet kościołów i cerkwi
OŚRODEK WYPOCZYNKOWO – REHABILITACYJNY CARITAS W MYCZKOWCACH (BIESZCZADY);
Centrum Kultury Ekumenicznej im. Jana Pawła II
Jeśli wybieracie się w Bieszczady, szczerze zachęcam do odwiedzenia ośrodka Caritas w Myczkowcach. Jest to park miniatur architektury drewnianej, na obszarze którego znajduje się 10 wzgórz (niewielkich kopców usypanych z ziemi i kamyków) skupiających 140 makiet kościołów i cerkwi w skali 1:25.
Makietki są naprawdę piękne. Zachwycają kunsztem i precyzją wykonania. Misterną pracą ich tworzenia zajmuje się zespół osób pod kierunkiem pana Janusza Kuliga (rzemieślnika z okolic Rzeszowa).
Na obszarze 0,8 ha możemy podziwiać maleńkie najstarsze drewniane kościoły, cerkwie prawosławne oraz greckokatolickie z terenów południowo – wschodniej polski, Słowacji i Ukrainy. Dopełnieniem ekspozycji jest delikatna muzyka i śpiewy religijne, a także orędzia Jana Pawła II, dochodzące do naszych uszu z małych głośniczków umieszczonych pomiędzy cerkiewkami. Naprawdę można tu wypocząć, odprężyć się i wyciszyć. Ja wraz z żoną spędziłem na terenie tego ośrodka całe popołudnie - to siedząc na ławeczkach w cieniu drzew, to spacerując po ogrodzie biblijnym, to delektując się pysznymi wyrobami cukierniczymi w kawiarni „św. Franciszka” (klimatyzowanej), serwującej całkiem spore porcje szarlotek, serniczków, napoleonek, roladek i innych smakowitości za jedyne 2,50zł! Mieliśmy prawdziwą ucztę dla duszy i ciała, a przy okazji uciekliśmy od niemiłosiernej spiekoty, jaka panowała na zaporze w Solinie (w sierpniu 2010). Niestety deserów lodowych kawiarnia nie proponuje, ale mają nawet niezły wybór lodów na patyku, w kubku, waflu itp.
Nie omieszkaliśmy też wizyty w mini zoo, należącym również do Caritas-u.
Nam ta wizyta dostarczyła dużo radości i wytchnienia. Rodziny z dziećmi także śmiało mogą się tu wybrać, chociażby ze względu na wspomniane mini zoo. Ceny biletów wstępu nie są wygórowane (chyba ok. 10zł od osoby dorosłej). Wystarczy zabrać z sobą prowiant i można tu przebywać ile się chce (za wstęp pobierana jest opłata jednorazowa).
---
Marcel54

Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/

piątek, 4 marca 2011

Chcesz spotkać "imperatora puszczy" - Odwiedź Białowieżę!

Autorem artykułu jest Wiola


Kogo lub co Adam Mickiewicz nazwał "imperatorem puszczy"? Może ważyć prawie tonę, a w kłębie mierzyć dwa metry. Chodzi oczywiście o żubra. Przez lata ludzie nie doceniali piękna i majestatu tych zwierząt. Dlatego obecnie na świecie żyje tylko parę tysięcy żubrów.
Już w XVI wieku podjęto starania, by chronić wymierający gatunek żubra. Król Zygmunt II August zabronił polowania na żubry, "aby zachować je jako łowieckie trofeum dla panujących i ich świty" - wyjaśnia dr Zbigniew Krasiński z Białowieskiego Parku Narodowego.
Gdy w XIX wieku Puszcza Białowieska należała do cara rosyjskiego, żubry zostały objęte ochroną. Dzięki temu ich populacja zwiększyła się do 1900 sztuk. Niestety Pierwsza Wojna Światowa była ostatecznym ciosem zadanym temu gatunkowi. Żubry były zabijane przez wycofujących się żołnieży niemieckich, rosyjskich partyzantów czy innych kłusowników.
W roku 1923 założono Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Towarzystwo to miało na celu odnowienie gatunku. W tym celu wybrano 12 osobników znajdujących się z ogrodach zoologicznych i prywatnych zwierzyńcach. Dwa żubry wróciły nareszcie do życia na wolności jesienią 1929 r. Trafiły do specjalnie przygotowanego rezerwatu w Puszczy Białowieskiej. Po dziesięciu latach stado liczyło już 16 sztuk.
Na początku XXI wieku liczba populacji żubrów w Polsce liczyła 700 sztuk. Jednak żubr dalej figuruje na światowej Czerwonej Liście, stanowiącej spis roślin i zwierząt zagrożonych wyginięciem. Zagrożeniem są inwazje owadów, choroby, braki pokarmu i wody pitnej oraz kłusownictwo. Duży problem stanowią też wady genetyczne, spowodowane ograniczoną pulą genową.
Jeśli chcesz zobaczyć "imperatora puszczy " przyjedź do Białowieży. Będziesz miał przy tym okazję porozmyślać nad bezmyślnością ludzkich działań, które niemalże doprowadziły do wyginięcia żubrów.
---
Białowieża noclegi - leśniczówka "U Jasia i Małgosi"

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl